Całe UK 07 513 177 770 Pn-Pt 09:00 - 18:00 Sob 10:00 - 14:00
Czy upadłość konsumencka w UK to dobre i jedyne rozwiązanie?
Karina Dolak| 2017-07-31 00:00:00| Komentarze:
Zarządzanie budżetem domowym w dzisiejszych czasach jest niezwykle trudne. Jest bowiem wiele wydatków i nie zawsze wystarczająco dużo środków, aby na wszystko starczało. Współczesny świat proponuje nam zatem całą masę rozwiązań, które mają nam pomóc. Chodzi oczywiście o wszelkiego rodzaju pożyczki, chwilówki od banków oraz instytucji i firm pozabankowych. I oczywiście „rozwiązania te” pomagają, ale wyłącznie wtedy, kiedy stosowane są w sposób umiarkowany. Niestety, tylko nieliczni potrafią stosować się do tej zasady. Ci, którzy nie potrafią, a przynajmniej spora ich większość, staje w końcu kiedyś przed dylematem - czy i jak ogłosić upadłość konsumencką? Ale czy faktycznie warto? Za chwilę odpowiem, ale zacznijmy od początku!

Pożyczki poprawiają standard życia

Zdecydowanie tak. Pożyczone pieniądze podjęte na dobrych warunkach z początku faktycznie poprawiają nasz standard życia. Mało tego, kiedy regularnie je spłacamy, znajdujemy się wówczas w gronie „wyjątkowych klientów”! Pożyczkodawcy wychodzą nam naprzeciw proponując zaciąganie coraz to większych kwot, na które zazwyczaj ochoczo się zgadzamy. Skoro jest okazja, to robimy remont, jedziemy na wakacje do ciepłych krajów, kupujemy droższe ubrania, ładniejsze samochody, czy robimy bardziej wystawne święta. Niestety nasza rata… rośnie, jak na drożdżach. Co miesiąc zaczyna nam więcej ubywać z portfela, bo przecież świeżo zaciągnięte długi mają ustanowiony plan ich spłaty. I tu zaczyna się problem. Po pewnym czasie nasuwają się nam pytania, jak teraz poradzić sobie z tak wysokimi ratami, czy starczy pieniędzy na życie? Efekt jest taki, że po „chwili ekscytacji” nowym nabytkiem, super wakacjami, czy wystawnymi świętami po prostu zaczynamy zaciskać pasa. Równocześnie staramy się pracować więcej i spłacać ustalone raty, zerkając od czasu do czasu z uśmiechem na fotografię z wakacji lub zasiadając na sofie, którą przecież okazjonalnie nabyliśmy na raty. Do tego momentu nasze sprawy choć nie wesołe są przynajmniej - zazwyczaj pozornie - opanowane. I wszystko mogło by się układać po mału, ale czyha w międzyczasie na nas wiele pułapek.

Na tych, którzy kochają pożyczki czeka sporo pułapek

Istnieje kilka pułapek, o których staramy się nie myśleć zaczynając przygodę z pożyczaniem. Są to np. przejściowe lub dłuższe choroby w rodzinie, zwłaszcza kiedy dotykają tych, którzy przynoszą pieniądze do domu. Jest to także chwilowa utrata pracy lub dodatkowe godziny, które wydawało się, że bedą nas zawsze dotyczyły, są powodem do tego, aby w pewnym momencie nie posiadać pięniędzy na ich wpłacenie do banku. Według naszych spostrzeżeń nie mają na pewno długów ci, którzy pozostawili swojego partnera - który dzięki swojej naiwności jako jedyny widniał na drukach bankowych jako kredytobiorca. Niestety coraz mniej par spędza ze sobą całe życie. Często zdarzają się przypadki, gdy dłużnikami są osoby, które nie mogą poradzić sobie ze spłatą zobowiązań, bo po ich partnerze bądź partnerce, którzy mieli dokładać się do rat czy rachunków, słuch zaginął. W zwiazku liczy się zaufanie, ale również rozum, wspólne wydawanie zapożyczonych pieniędzy jest napewno przyjemniejsze niż ich spłacanie. Strona boirąca na siebie odpowiedzialność powinna być tego świadoma. Wiele par w związku formalnym to rozumie i zabezpiecza się intercyzą. Daje ona niezależność finansową i zarazem jest zabezpieczeniem dla tych, którzy prowadzą interesy i zdarza im się popadać w długi. Wówczas nie odpowiada za nie współmałżonek. Minusami jest w niektórych przypadkach obniżenie zdolności kredytowej i brak możliwości wspólnego rozliczania się z podatków.

Ogłaszać, czy nie ogłaszać upadłości konsumenckiej?

Kraje wysoko rozwinięte mają nie lada problem z dłużnikami. W państwach Unii Europejskiej już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku utrwaliło się przekonanie, że wyłączenie na zawsze zadłużonych obywateli z życia gospodarczego i społecznego jest niekorzystne dla gospodarki narodowej. Z tego powodu ustawodawcy krajów Europy Zachodniej wprowadzili unormowania w sprawie upadłości konsumenckiej. Obecne przepisy w ramach Unii Europejskiej umożliwiają np. Polakom w Wielkiej Brytanii skorzystać z przepisów o upadłości konsumenckiej na naprawdę liberalnym prawie. Jednak czy upadłość konsumencka jest rozsądnym i - co ważniejsze - jedynym rozwiązaniem? Zdecydowanie nie. Tym bardziej nie dla Polaków. Dlaczego? Oto kilka powodów:

 informacja o naszej upadłości jest publikowana w gazetach m.in. London Gazette (Anglia), czy Edinburgh Gazette (Szkocja)
 po ogłoszeniu upadłości nie można uprawiać pewnych zawodów ani zasiadać w zarządzie spółki LTD; trzeba się liczyć z tym, że niektórzy pracodawcy, np. instytucje finansowe, nie zatrudniają osób, które ogłosiły bankructwo
 należy wspomnieć o oczywistej sprawie, że majątek (również ten w Polsce) osoby ogłaszającej upadłość jest prześwietlany - zarówno nieruchomości, jak i niektóre ruchomości i... zgodnie z prawem licytowany; w celu zadośćuczynienia naszym wierzycielom
 należy się finansowo przygotować do obligatoryjnych opłat za usługi prawne i sądowe (wniosek i koszty postępowania syndyka)
 dochody są pod stałą obserwacją syndyka; jeżeli są wyższe i stanowią według prawa jakąś nadwyżkę w naszym budżecie ustanawiany jest program Income Payment Agreement (plan spłaty)
 jeżeli nasze dochody wzrosną w trakcie trwania upadłości upadłość może potrwać 3 lata a nie 1 rok
 ogłoszenie upadłości nie zwalnia nas nadal z długów takich jak kredyt studencki, alimenty, mandaty, grzywny sadowe, ale również, gdy mamy do zwrotu nadpłacone benefity względem HMRC
 w momencie kiedy będziemy składali wniosek o Obywatelstwo Brytyjskie do wiadomości Home Office naszym obowiązkiem będzie również podanie informacji takich, jak skorzystanie przez nas z prawa upadłościowego w UK.

Te same przepisy ogólnoeuropejskie regulują bardziej przyjazne rozwiązania niż upadłość konsumencka w UK (bankruptcy of natural person). Co zatem jest lepszym rozwiązaniem? Moim zdaniem, umiarkowanym rozwiązaniem wydaje się być formalne porozumienie, możliwe dzięki Licensed Insolvency Practitioner. To chyba jedyne słuszne rozwiązanie, które rekomenduje wszystkim tym, którzy planują pozostać w Anglli, Walii i Irlandii Północnej, a także Szkocji.

Autorzy
Agnieszka Niewiatowska
Konsultant ds. oddłużania
Iza Kwiatkowska
Specjalista OddluzanieUK.com
Karina Dolak
Specjalista do spraw selekcji dokumentów